Pokazywanie postów oznaczonych etykietą na słodko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą na słodko. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 4 grudnia 2012

Po prostu pieczone jabłka!

Czasami człowiek napada myśl "zjadłabym coś dobrego". Najtrudniejsze jest ustalić, co to jest to "coś". Instynktownie zaczynam myśleć o smakołyku, którym dogadzam sobie najchętniej. Chipsy? Nie, tym razem to nie to. Może coś słodkiego? Czekolada czy coś... Hmmm może i tak, ale przecież nie mam nic słodkiego w domu, a do nocnego po czekoladę biec nie będę bo mnie wyśmieją. No dobra, tak na prawdę to zbyt leniwa po prostu jestem. Patrzę, węszę, szukam. Do lodówki zajrzałam 8 razy, szafki przejrzałam 3 razy, a na wierzchu, na stole, pod samym nosem stoi rozwiązanie. Jabłka!


Skład:
tyle jabłek ile łakomczuchów
tyle samo łyżeczek cukru
połowę mniej łyżeczek cynamonu






Wykonanie:
Dziecinnie proste. Na górze jabłka, tam gdzie ogonek wycinamy wgłębienie. Wsypujemy tam łyżeczkę cukru i pół łyżeczki cynamonu i wstawiamy jabłka do rozgrzanego piekarnika na 15-20 min. Pieczemy aż dołek z cukrem zostanie wypełniony sokiem. Czas pieczenia zależy od wielkości jabłek.

P.S. Ja swoje jabłka posadziłam w foremce od muffinów, bo nie chciały prosto stać i sok wylałby się z dołeczków, a tego nie lubię :)



Zając

wtorek, 27 listopada 2012

Klasyczna szarlotka

Dziwnym trafem znaczna część wszystkich wypieków na naszym blogu to jabłkowe specjały, ale klasyczna szarlotka jeszcze nie doczekała się swojej prezentacji - do dzisiaj. W końcu w naszym duecie to ja jestem zdecydowanym łasuchem :D
Jakoś tak nic nie poradzę na to, że uwielbiam słodycze z jabłkami. Od drożdżówek, na ciastach skończywszy.
Czym różni się szarlotka od jabłecznika ? Długo to pytanie pozostawało dla mnie bez odpowiedzi, jednak tak jak już kiedyś pisałam, zostałam oświecona. Jabłecznik to ciasto pieczone z surowymi jabłkami, do szarlotki zaś jabłka uprzednio przeduszamy. Ot cały sekret ! Bez zbędnego przynudzania przepis wygląda tak:

Skład:

Na kruche ciasto:
- 3 szklanki mąki pszennej
- 3 żółtka
- 3 łyżki gęstej śmietany
- 3/4 szklanki cukru
- 1 łyżka cukru waniliowego
- 1 łyżeczka proszku do pieczenie
- 250 g masła lub margaryny

Na nadzienie:
- 1 - 1,5 kg jabłek najlepiej różnych gatunków
- pół szklanki wody
- pół szklanki cukru
- 2-3 łyżeczki cukry waniliowego
- 1 łyżka cynamonu
- 1-1,5 paczki galaretki np. cytrynowej lub brzoskwiniowej
- sok z 1 cytryny lub pół łyżeczki kwasku cytrynowego

Przygotowanie:

Mąkę przesiewamy i łączymy z cukrem, cukrem waniliowym i proszkiem do pieczenia. Następnie robimy dołek, dodajemy żółtka, śmietanę i margarynę. Wszystkie składniki dokładnie siekamy. Pisałam już kiedyś o tym, ale jeszcze przypomnę. Dzięki siekaniu wtłaczamy do ciasta powietrze ( a przy ugniataniu wypychamy ). Dzięki przestrzeniom wypełnionym powietrzem ciasto pozostaje lekkie i kruche, nie zaś twarde i gliniaste.
Gdy składniki utworzą jednolity proszek, szybko je zagniatamy. Z kuli ciasta odkrawamy niewielki kawałek ( jak na zdjęciu ), który posłuży nam do zrobienia pasków na wierzchu ciasta. Ciasto wkładamy do lodówki i chłodzimy przynajmniej godzinę.



Jabłka obieramy ze skórki, wydrążamy gniazda nasienne i kroimy w grubą kostkę. Do garnka wlewamy wodę, gdy się zagotuje wrzucamy jabłka, dodajemy cukier, cukier waniliowy i dusimy aż jabłka zmiękną. Pod koniec duszenia dodajemy cynamon, sok z cytryny ( bądź kwasek cytrynowy ) i galaretki. Jeśli okażą się być mało słodkie to doprawiamy do smaku jednak w galaretkach też jest cukier, więc dodawajcie z rozwagą.



Na blachę wykładamy większą część ciasta i nakłuwamy widelcem. Podpiekamy ok. 15 minut w piekarniku nagrzanym do 180 stopni C. W międzyczasie mniejszą część ciasta wałkujemy na placek podsypując mąką, aby się nie przyklejał do wałka i tniemy na paski o szerokości ok. 1,5 - 2 cm. Gdy spód będzie już podpieczony, wykładamy na niego jabłka i na wierzchu układamy paski ciasta.
Pieczemy jeszcze ok. 45-50 minut w temp 180 stopni C.



Kaczka

sobota, 8 września 2012

Ciasto ucierane z jabłkami i cynamonem

Zwykle robię tysiąc wariacji na temat ciasta kruchego. Wczoraj jednak postanowiłam wrócić do trochę zapomnianego przeze mnie ciasta ucieranego. Oczywiście jako kuchenny eksperymentator zaczęłam kombinować i o mały włos nie schrzaniłabym roboty... Jeszcze w między czasie zadzwonił mój facet pogadać o życiu pszczół i niestety musiałam go zbyć słowami " Misiek bo mi ciasto umiera !". Na szczęście nie umarło, ale żeby Wam zaoszczędzić perypetii zostanę może przy moim klasycznym sposobie jego wykonania :

Skład ( na dużą blachę ):

Ciasto:

1 i 3/4 szklanki mąki
3/4 szklanki oleju
4 jajka
1 szklanka cukru
2 łyżeczki cukru waniliowego
1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
1 czubata łyżeczka cynamonu ( jeśli ktoś lubi mocno cynamonowe to może zwiększyć ilość )
skórka otarta z jednej cytryny

Nadzienie:

JABŁKA :D  ok. 4 - 5 sztuk ( zależnie od wielkości ) - ja osobiście używałam Antonówek,ale to kwestia przypadku, bo takie tatuś przytargał do domu, inne też mogą być, ale najlepiej żeby były lekko kwaskowe.

Przygotowanie:

Zacznijcie od pokrojenia jabłek w ćwiartki, obrania i usunięcia gniazd nasiennych. Blachę wyłóżcie papierem do pieczenia bądź wysmarujcie tłuszczem i obsypcie mąką. A dalej lecimy z ciastem.
Jajka ucieramy z cukrem i cukrem waniliowym na jednolitą masę, nie przerywając miksowania dodajemy olej, a następnie mąkę przesianą z proszkiem do pieczenia i cynamonem oraz skórkę z cytryny ( podkreśli ona smak ciasta, nie będzie on " płasko słodki " ). Wszystko ucieramy, aż zaczną się pojawiać pęcherze. Ciasto wylewamy na blachę i układamy na nim ćwiartki jabłek. Każdą ćwiartkę lekko nacinamy wzdłuż na wierzchu nożem.
Ciasto pieczemy w 180 stopniach przez 40 - 50 minut, można sprawdzić patyczkiem czy jest już gotowe. W tym celu nakłuwamy ciasto, jeśli nie przykleja się do patyczka to jest OK.



Kaczka

środa, 29 sierpnia 2012

Śmietanowiec z wiórkami kokosowymi

Skoro Kaczka zdradziła, że od słodyczy jej dupsko takie okazałe urosło to spróbuję tej techniki. Nie żebym jej go zazdrościła, ale ci co Zająca widzieli wiedzą, że miękkie, wygodne "siedzenie" nie jest moją mocną stroną. Także uporządkujmy naszą wiedzę: słodycze idą w dupkę i cycki, a dania wytrawne w brzuszek. A wy macie jakieś swoje teorie na temat budowania kształtów?
Aaaaa no i chyba wypadałoby przepis podać jeśli kogoś zachęciłyśmy do spróbowania!

Potrzebujemy:

Ciasto:
3 szklanki mąki
5 żółtek
1/2 szklanki cukru pudru
2 łyżeczki proszku do pieczenia
25 dag margaryny
powidła śliwkowe

Masa śmietanowa
1 szklanka cukru
1 l śmietany 18%
20 dag wiórków kokosowych
5 białek
2 budynie śmietankowe
1/2 łyżeczki proszku do pieczenia
1 płaska łyżka mąki ziemniaczanej

Ciasto zagniatamy i dzielimy na 2 nierówne części. Większą wykładamy na blachę i smarujemy powidłami śliwkowymi. Białka ubijamy na sztywną pianę, dodajemy cukier, śmietanę i resztę składników. Wykładamy masę na ciasto i ścieramy na tarce na wierzch ciasto. Piekarnik nagrzewamy do 180 C i pieczemy przez ok. 50 min.


Dobre rady
Ciasto, które ścieramy na tarce dobrze jest włożyć na kilka minut do zamrażalnika. Nie będzie nam się rozmazywać na tarce i elegancko się zetrze.

sobota, 25 sierpnia 2012

Placek na maślance z kruszonką

Żeby lepiej podkreślić moją miłość do różu upiekłam ciasto w tej tonacji również. I w przeciwieństwie do Kaczki nie zeżarłam jeszcze całego więc jak ktoś się pospieszy to się jeszcze załapie :) Ciasto będzie z malinami, ale można je upiec z tym co akurat mamy pod ręką lub na co mamy ochotę.

Potrzebujemy:
na ciasto:
2 jajka 
3/4 szklanki cukru
1 szklanka maślanki
1/2 szklanki oliwy
2,5 szklanki mąki
3 łyżeczki proszku do pieczenia
maliny lub inne owoce
na kruszonkę:
1/2 kostki margaryny
3/4 szklanki mąki
3/4 szklanki cukru

Jak działamy:
Białka ubijamy na sztywną pianę, a następnie dodajemy cukier. Do puszystej masy wlewamy maślankę i oliwę. Mąkę mieszamy z proszkiem do pieczenia i powoli dodajemy do ciasta. Masę wylewamy na blaszkę i układamy lub rozsypujemy owoce. Margarynę zagniatamy z cukrem i mąką. Powstałe grudki rozsypujemy na owocach.
Pieczemy ok. 40 min w 180oC.


czwartek, 23 sierpnia 2012

Śliwki pod różową pierzynką

Ponieważ różowy to ulubiony kolor Zająca i marzy jej się sypialnia w tym wdzięcznym kolorze z sufitem w jednorożce i ścianami z Barbie, to specjalnie dla niej przygotowałam pyszne ciasto ze śliwkami pod różową pierzynką ( niestety już się zjadło - sorry Zając możesz tylko popatrzeć :P )

Skład kruchego ciasta ( na dużą blachę ):

3 szklanki mąki pszennej
3 żółtka
3 łyżki gęstej śmietany
1 niepełna szklanka cukru
1 łyżka cukru waniliowego
1 łyżeczka proszku do pieczenia
250 margaryny lub masła

Skład bezy:

3 białka
1 niepełna szklanka cukru
1 kisiel truskawkowy lub wiśniowy

Nadzienie:

ŚLIWKI !!!

Przygotowanie:

Na stolnicę wsypujemy przesianą mąkę i mieszamy z cukrem, cukrem waniliowym i proszkiem do pieczenia. Robimy dołek i dodajemy żółtka 
( białka chowamy do lodówki ), śmietanę i masło bądź margarynę. Wszystkie składniki dokładnie siekamy, aż powstanie jednolity proszek 
i szybko zagniatamy ( siekanie sprawia, że do ciasta wtłaczana jest duża ilość powietrza co gwarantuje, że będzie lekkie i kruche, nie zaś twarde
i zbite ). Kulę ciasta owijamy folią spożywczą i wkładamy do lodówki na 2 - 3 godziny, aby się schłodziło. W tak zwanym międzyczasie oddzielamy śliwki od pestek, a blachę wykładamy papierem do
pieczenia, bądź smarujemy tłuszczem i oprószamy mąką.
Gdy ciasto się schłodzi, wyjmujemy je z lodówki ( to rzecz konieczna )
 i równomiernie rozkładamy na blasze. Nakłuwamy widelcem, następnie układamy śliwki i wstawiamy do piekarnika nagrzanego do 180 stopni C na 30 minut. 
Na ok. 5 minut przed upływem podanego czasu, białka wlewamy do głębokiej miski i ubijamy na sztywną pianę. Gdy będą ubite, stopniowo dodajemy cukier i ucieramy, aż składniki się połączą. Na koniec dodajemy kisiel w proszku i dokładnie mieszamy składniki mikserem. Ubitą masą smarujemy wierzch ciasta i wkładamy do piekarnika na kolejne 30 minut w temperaturze 180 stopni C.
Po wyjęciu ciasta z piekarnika proponuję odczekać, aż wystygnie ponieważ z poparzonym językiem nic nie smakuje :)

Kaczka

sobota, 18 sierpnia 2012

Mega czekoladowe muffinki

Po ostatnim poście z cyklu SCHRUP SUCHARA DO BROWARA autorstwa Zająca, przyszedł czas, aby zadbać o wszystkie Ciasteczkowe Potwory, których jestem dumnym członkiem ( bez skojrzeń :P ). Jak zauważyliście, Zając będzie ojcem przekąsek słonych ( urwie mi kuper za tego ojca hehe ), a ja matką słodyczy - oczywiście od czasu do czasu zamienimy się rolami, aby było bardziej perwersyjnie. Czyli tak jak lubimy. Dziś podzielę się z Wami przepisem na mega czekoladowe muffinki. Podzieliłabym się i muffinką, niestety nic już nie zostało. Od razu powiem, że fajnie jest jak macie blachę do tego typu babeczek. Ja nie mam, więc improwizuję tylko z papilotkami ( czyli papierkami, w których pieką się babeczki ).


Skład ( na 12 - 14 muffinek ):


2 szklanki mąki
2/3 szklanki cukru
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1 łyżeczka cukru waniliowego
1 szklanka mleka
1/3 szklanki oleju
2 jajka
4 łyżki kakao
tabliczka mlecznej czekolady

Przygotowanie:

Osobno mieszamy ze sobą suche składniki ( mąkę, cukier, cukier waniliowy, proszek do pieczenia, kakao ) i mokre składniki ( mleko, jajka, olej - delikatnie bez zbędnego ubijania). Do suchych składników wlewamy mokre i mieszamy łyżką do połączenia składników. 12 - 14 papilotek wypełniamy masą do 2/3 wysokości przy pomocy dwóch łyżek. Do każdej z foremek wkładamy po kostce mlecznej czekolady. Muffinki pieczemy ok. 20 - 25 minut w piekarniku nagrzanym do 200 stopni C.

Choć może nie są bardzo urodziwe, to gwarantuję, że smakują wybornie. W dodatku powstają ze składników, które z reguły każdy ma w domu. Choć nie umniejszam wartości gotowych mieszanek np. DrOetker'a czy Delecty to jednak robiąc babeczki samemu, mam pewność, co w nich siedzi.

PS. Gdyby ktoś chciał ofiarować nam blachę do wypieku muffinek to byłybyśmy zobowiązane :D

Kaczka

czwartek, 16 sierpnia 2012

Pierogi z wiśniami

Zając sobie gadu gadu o parówkach, a ja w tym czasie wszystkim amatorom pierogów, zdradzę sekret, jak zaskoczyć babcię. Ogłaszam akcję - ZANIEŚ BABCI PIEROGA. Filmy, zdjęcia i reportaże z opisem miny babci, której skradziono życiową fuchę możecie zamieszczać w komentarzach, bądź przesyłać na naszego maila :) Ale przejdźmy do rzeczy. Przepis na ciasto pierogowe jest niezwykle prosty. Wystarczy mieć mąkę, jajko i wodę. Ale jak to wszystko połączyć w zgrabną całość ? Ja robię na oko, ale że na oko chłop w szpitalu umarł to postaram się łopatologicznie wyjaśnić etapy produkcji pieroga. Przeczytajcie całość zanim przystąpicie do pierożenia :)

Będziemy potrzebowali:
ok. 3 szklanek mąki pszennej
ok. 1 szklanki ciepłej wody ( najlepiej jak najcieplejszej, wtedy łatwo gniecie się ciasto, ale może wrzątku nie lejcie bo my odszkodowań za poparzenia nie przewidujemy )
szczypta soli ( wielkość paluchów w sumie nie gra roli )
1 jajko
ok. kilograma wydrylowanych wiśni ( w sensie, że bez pestki, pestkę należy usunąć - więcej na ten temat u wujka google )
ok. 1 szklanki cukru
słodka śmietanka lub jogurt naturalny
duży garnek wypełniony przynajmniej do połowy wodą

Przygotowanie:
Wiśnie zasypujemy cukrem i odstawiamy, aby puściły sok, a jednocześnie nabrały słodyczy. Na stolnicę
( jak ktoś nie ma lub nie wie co to jest, to może być blat kuchenny ) wsypujemy mąkę, dodajemy sól, wbijamy jajko i powoli wlewamy wodę, jednocześnie mieszająca i gniotąc masę. Mamy uzyskać jednolite, sprężyste ciasto, które nie klei się do ręki. Jeśli wody będzie zbyt mało, należy dodać więcej. To decydujący etap, od którego zależy cały Wasz sukces. Gdy składniki będą dokładnie połączone i ciasto będzie gładkie, miękkie i elastyczne, oddzielamy kawałek mieszczący się w ręku ( resztę ciasta wkładamy pod ściereczkę, aby nie obsychało ), podsypujemy stolnicę mąką i wałkujemy na duży placek o grubości ok. 2 mm. Następnie szklanką, bądź innym naczyniem wycinamy krążki. Ciasto pozostałe po wykrawaniu łączymy
z kolejną porcją świeżej masy i czynność powtarzamy.
Na każdy krążek nakładamy osłodzone wiśnie, maczamy palucha w wodzie, smarujemy jeden z brzegów placuszka i łączymy ze sobą oba brzegi, mocno dociskając je do siebie. Babcia robi pewnie jakiś fantazyjny wzorek, szczypanki, zawijanki itd. ale jak tego nie potraficie to się nie przejmujcie, nie na wystawę to idzie, ale do żołądka.
Przygotowane w ten sposób pierogi, wrzucamy na wrzątek. Gdy pierogi zaczną wypływać na powierzchnię, wlewamy kubek zimnej wody, aby je zahartować i wyławiamy łyżką cedzakową.
Śmietankę lub jogurt doprawiamy cukrem i cukrem waniliowym, najlepiej na własny smak, a następnie polewamy obficie pierogi. Teraz pędem zapierdalamy do babci, żeby zjadła wytwór naszych spracowanych dłoni.

Dobre rady:
Z dobrych rad mogę doradzić tyle, że pierogi z owocami lubią sikać sokiem, dlatego robimy do nich grubsze ciasto niż do farszu z grzybami czy mięsem. Warto też wykrawać większe krążki ciasta, aby zmieściło się więcej wiśni. Łyżka oleju dodana do wody, w której gotują się pierogi zapobiegnie ich sklejaniu

Wiśnie oczywiście można zastąpić wszystkim innym co jadalne, dajcie się ponieść wyobraźni :D

Kaczka
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...