Pokazywanie postów oznaczonych etykietą grzyby. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą grzyby. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 3 grudnia 2012

Domowa zupa grzybowa. Jak u mamy!

To jest zdecydowanie moja ulubiona zupa. Poza tym była to pierwsza (albo druga po rosole) zupa ugotowana w studenckim mieszkaniu numer 1. Wspomnienia z mieszkania w komunie mam podzielone na dwa etapy: pierwszy rok i malutkie mieszkanie na warszawskich Bielanach oraz cała reszta, czyli znacznie większa (powierzchniowo) komuna na Ursynowie. Mimo iż pierwsze mieszkanie było delikatnie mówiąc, dość słabe i ciasne, to i tak mamy stamtąd sporo fajnych wspomnień. Sąsiedzi, imprezy, kupowanie w osiedlowym sklepie wina "na miejscu" (Pani sprzedawczyni nam otworzyła, bo korkociągów na sprzedaż nie miała, a my swojego jeszcze się nie dorobiłyśmy). No dobra, to wracamy do zupy, której mogę zjeść 3 porcje jak się rozpędzę.

Skład:
warzywa na bulion: pietruszka, kawałek selera, kawałek pora, ze 2 marchewki (pokrojone w kostkę), opieczona cebulka [ewentualnie bulion z kostki i marchewki]
kilka ziarenek pieprzu, sól
2 ziemniaki
szklanka suszonych grzybów
2 łyżki śmietany
łyżka masła
kilka ziarenek pieprzu, sól

Wykonanie:
Grzyby zalewamy wodą, tak aby wszystkie były zanurzone i odstawiamy na ok. godzinę. Z warzyw gotujemy bulion. Wyławiamy wszytko poza marchewką, grzyby kroimy w paski i dodajemy do wywaru wraz z wodą, w której się moczyły. Gotujemy chwilę, po czym dodajemy pokrojone w kostkę ziemniaki. Gdy ziemniaki są miękkie dodajemy masło. Odlewamy trochę gorącej zupy, aby rozmieszać w niej śmietanę i całość wlewamy do garnka.













PS. Zdjęcie robione w pośpiechu przez głodomora :)

Zajac

wtorek, 25 września 2012

Makaron z kurkami i kiełbasą

Dziś nie jest dobry dzień i przekonałam się o tym 5 min po wyjściu z domu. Bankomat nieczynny, do następnego trzeba biec - ok, dam radę, na szczęście nie założyłam najwyższych butów w kolekcji. Jak już mamy kasę trzeba naładować kartę miejską. W jednym kiosku - nie sprzedajemy biletów, w następnym - pani włączył się niechcący alarm i "poczekaj kochanieńka bo mi tu zaraz policja się zjedzie". Uff, w końcu misja bilet zakończona sukcesem. Jedziemy do pracy, autobus oczywiście się spóźnia - to nic, wytrzymam. Potem dzwoni telefon z wiadomością: "egzamin, którego termin próbujemy ustalić od 2 tygodni odbędzie się jutro" (tak, zamiast się uczyć piszę tego posta) - rewelacja, szkoda , że nam jutro pół godzinki przed nie powiedzieli. Oczywiście jeszcze kilka sprzecznych informacji na ten temat, ale w końcu potwierdzone - egzamin się jutro odbędzie - uczcie się. Zakupy w takim wypadku odpadały. No więc obiad z tego co mamy w domu. I na prawdę wyszło smacznie!


Co znalazłam?
resztę kurek od babci - niestety zapomniałam zmierzyć ile ich było, ale "na oko" ze 4 szklanki
kiełbaskę - tyle co zawsze, pół pętka
2 serki topione -razem 200g
resztę śmietany - ze 3 łyżki
makaron
ze 2 łyżki masła
sół, pieprz



Jak to połączyłam?
Makaron gotujemy zgodnie z instrukcją na opakowaniu. Oczyszczone i rozdrobnione kurki podsmażamy ok. 5 min na masełku. Potem dodajemy drobno pokrojoną cebulkę i kiełbasę. Podsmażamy wszystko. Dodajemy serki, następnie śmietanę. Na koniec solimy i pieprzymy.

Zając

piątek, 21 września 2012

Polędwiczka wieprzowa z kurkami

Na kurki ochotę miałam już dawno, ale skoro pochodzę ze wsi to głupio kupować je na miejskim bazarku za grubą kasę. W końcu pofatygowałam się na wieś i mimo że na wycieczkę do lasu czasu mi nie starczyło (tak, tak zarobiona jestem) to grzyby mam. Na babcię zawsze można liczyć! Paczuszka świeżych kurek i tych przerobionych na pierogi obowiązkowa :) Najbardziej lubię sos z kurek, a tym razem postanowiłam podać go z pieczoną polędwiczką.


Potrzebujemy:
1 dużą polędwiczkę
lubczyk
majeranek,
sól,
pieprz,
2 ząbki czosnku
3 szklanki kurek (wagi nie posiadam, więc pomyślałam, że miara szklankowa będzie ok)
1 cebula
4 łyżki śmietany
olej do smażenia


Działamy:
Polędwiczkę nacieramy czosnkiem, solą, pieprzem, majerankiem i lubczykiem. Ja swoją przekroiłam na pół, bo mi tak było wygodniej. Odstawiamy na tak długo jak możemy (najlepiej 2-3 h). Następnie obsmażamy polędwiczkę ze wszystkich stron i przekładamy do naczynia żaroodpornego. Pieczemy pod przykryciem ok. 30 min w 200oC, najlepiej jest kontrolować polędwiczkę podczas pieczenia - nie wolno jej wysuszyć bo będzie twarda i niesmaczna (wiem, bo przerabiałam ten motyw). 
Teraz sos.
Cebulę drobno kroimy i podsmażamy na oleju, następnie dodajemy kurki (jeśli są duże można je pokroić). Po ok 5-7 min dodajemy śmietanę, całość doprawiamy solą i pieprzem.

Zając



Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...