Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pomidory. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pomidory. Pokaż wszystkie posty

piątek, 25 stycznia 2013

Jajka zapiekane w pomidorze - weekendowe śniadanie

Każde dziecko wie, że śniadanie to najważniejszy posiłek dnia. Powinno pobudzać, dawać dużo energii i może być nawet mocno kaloryczne i ciężkostrawne, bo mamy cały dzień na trawienie. Teoria teorią, a w praktyce niestety najczęściej jadamy ten posiłek w pośpiechu, byle jak lub wcale. Ja uwielbiam celebrować leniwe śniadania. Studia oczywiście dają sporo możliwości na takie śniadaniowanie, bo przecież nie zawsze zajęcia zaczynają się od nieludzkiej godziny 8 (a nawet jak się zaczynają, to przecież wykłady nie są obowiązkowe :D ). Często z Kaczką z tej możliwości korzystałyśmy. Niestety te piękne czasy minęły. Ostatnio sporo pracuję i leniwe śniadania mogę jadać tylko w weekendy!

Skład:
4 duże pomidory
2 plasterki sera
2 plasterki szynki
4 jajka
szczypiorek
sól, pieprz, bazylia

Wykonanie:
Pomidorom ścinamy "czapeczki" i wydrążamy je w środku. Do środka wrzucamy po pół plasterka szynki i pół sera, posypujemy bazylią. Na wierzch delikatnie wbijamy jajka. Solimy, pieprzymy i posypujemy szczypiorkiem. Pieczemy 15-20 min. w 180 C.

Ja na wszelki wypadek, pomidory posadziłam w formie do muffinów. Jeśli ktoś czuje się na siłach donieść blachę z pomidorami do piekarnika bez wywalenia to oczywiście można je piec bezpośrednio na blaszce lub w naczyniu. Ja należę do tych "zdolnych", którzy zawsze coś rozleją, potłuką lub upuszczą, więc wolę się ubezpieczać foremką :)

Zając

wtorek, 6 listopada 2012

Niehiszpański omlet z chorizo

Lepszej nazwy na to danie nie znalazłam. Mógłby być hiszpański omlet, ale do takowego potrzeba ziemniaków, najlepiej ugotowanych. A czy głodny człowiek z rana ma czas na obieranie i gotowanie ziemniaków? No właśnie. Dlatego na szybko powstał omlet niehiszpański, ale też pyszny. Zdecydowanie lepiej smakuje niż wygląda :)


Skład:
kawałek chorizo
pół czerwonej papryki
2 pomidory
5 jaj od szczęśliwych kur
łyżka śmietany
sół, pieprz
oliwa do smażenia


Wykonanie:
Kiełbasę kroimy w plasterki i podsmażamy na oliwie, dodajemy pokrojoną paprykę, oraz sparzone i obrane pomidory. Całość dusimy żeby pomidory trochę odparowały i dodajemy roztrzepane jajka z śmietaną, solą i pieprzem. Smażymy aż się zetnie starają się nie przypalić.


Zając

poniedziałek, 15 października 2012

Burrito z węgierską nutą

W mojej studenckiej kuchni, weekend jest czasem wyżerki, szczególnie gdy spędzam go z moim facetem. Wyznaję zasadzę " przez żołądek do serca", która najwidoczniej całkiem dobrze się sprawdza, skoro ci niektórzy do tej pory wspominają moje wypieki :)
Mój Misiek został w ten weekend napasiony do granic możliwości, dostał jeszcze wałówkę do domu, żeby " teściowa " wiedziała, że w kwestiach kulinarnych ze mną nie wygra :P To oczywiście taki zgryźliwy żarcik, bo wygląda na poczciwą kobietę, a olbrzymi ilość jedzenia wytworzona w minionych dniach wynika po prostu z zaspokojenia mojej dzikiej żądzy gotowania. Nadal zastanawiam się, czemu nie wylądowałam w gastronomiku, a na studiach...
Burrito robię przeważnie w pikantnej wersji z mielonym mięsem, czerwoną fasolą, sosem pomidorowym i innymi śmieciami. Tym razem jednak chciałam coś nieco łagodniejszego, mniej tłustego, a dodatkowo wpasowującego się w kulinarny gust mojego mężczyzny. Ponieważ lubi pieczarki, to wymyśliłam, że zrobię coś na kształt sosu węgierskiego do mojego burrito. Całość okazała się być naprawdę smaczna i sycąca, a sos mam zamiar w przyszłości wykorzystywać również do innych dań bo połączenie smakowe odpowiada zarówno mi jak i Miśkowi.

Skład:

2 średnie piersi z kurczaka ok. 60 dag
2 czerwone papryki
1 zielona papryka
1 ostra papryczka pepperoni
ok. 12-15 pieczarek ( 30 dag )
puszka pomidorów
2 łyżki koncentratu pomidorowego
olej do smażenia
1 łyżeczka masła
1 duża cebula
3-4 ząbki czosnku
przyprawa do gyrosa lub kebabu lub kurczaka, generalnie to czym lubicie doprawiać pierś za wyjątkiem curry
sól, pieprz, bazylia, oregano
5 gotowych placków ( ja użyłam pełnoziarnistych ), jeśli umiecie to zróbcie sami, ja niestety nie znalazłam jeszcze satysfakcjonującego przepisu
odrobina startego, żółtego sera

Przygotowanie:

Do całego dzieła warto użyć 2 patelni. Jednej dużej, na której wymieszacie cały sos i jednej mniejszej na której obsmażycie wstępnie poszczególne składniki.
Pierś najlepiej przygotować sobie w wieczór poprzedzający chęć jej podania, ale można również na 2-3 godziny wcześniej, aby zdążyła przejść smakiem. Kroimy ją w nieduże paseczki, doprawiamy solą, pieprzem, ziołami i przyprawą do gyrosa/kebabu/kurczaka według uznania.
Na mniejszej patelni rozgrzewamy olej i delikatnie smażymy pierś z każdej strony dosłownie 3-4 minuty. Przerzucamy na większą patelnie, starając się, aby olej, na którym ją podsmażaliśmy pozostał na patelni. Na pozostałym oleju podsmażamy pokrojoną w kostkę cebulkę i całość dodajemy do kurczaka. Rozpuszczamy na patelni łyżeczkę masła i wrzucamy pokrojone w plasterki pieczarki ( one kochają masło jak Zając ). Dusimy aż zmiękną i puszczą wodę. Przekładamy na większą patelnie starając się aby woda z nich wysmażona została na patelni ( na jej bazie możemy przygotować świetny sos pieczarkowy i nic się nie zmarnuje ). Do kurczaka, cebuli i pieczarek dodajemy surową paprykę pokrojoną w spore kwadraty oraz papryczkę pepperoni posiekaną jak najdrobniej. Całość dusimy na bardzo wolnym ogniu. Gdy papryka zmięknie dodajemy czosnek przeciśnięty przez praskę, pomidory z puszki i koncentrat. W razie potrzeby solimy i pieprzymy do smaku. Dusimy jeszcze ok. 5 - 8 minut, aż składniki się połączą.
Na każdy placek do tortilli nakładamy sporą porcję ciepłego sosu, sypiemy po wierzchu serem i zawijamy. Układamy na blasze do pieczenia i wkładamy do nagrzanego piekarnika na 2-3 minuty. Tak aby placek się zagrzał, a ser stopił.
Najlepiej smakuj na gorąco z kieliszeczkiem czegoś mocniejszego, idealna obiado-kolacja :)

Kaczka

piątek, 14 września 2012

Sałatka z kurczakiem na wynos i słów kilka o lunch boxach, bento i innych wynalazkach

Przy okazji tej sałatki, którą mój Ukochany dostał na drugie śniadanie do pracy chciałam poruszyć temat mody na tzw. lunch boxy czy bento. Promowanie przygotowywania sobie zdrowych i ładnie wyglądających posiłków do pracy czy szkoły jest jak najbardziej pozytywne, ale szaleństwo ogarniające przy tej okazji jest dla mnie zadziwiające. Przecież nie wymyślono tego wczoraj czy miesiąc temu. Pojemniki na żywność są ogólnodostępne od lat. Już w podstawówce mamusia mi kanapeczki pakowała do specjalnego pudełka, żeby się nie gniotły i gwarantuję Wam, że to był pojemnik za kilka, może kilkanaście złotych. Przeglądałam ostatnio w różnych sklepach internetowych te nowoczesne pojemniki i owszem, owszem. Są ładne, szczelne, posiadają wygodne przegródki, a do tego wszystkiego...CENY z KOSMOSU. Zaczyna nas zalewać moda na te japońskie pojemniczki i akcesoria do dekorowania posiłków. Mnożą się blogi, na których są prezentowane posiłki na wynos. Oczywiste, że takie jedzonko jest lepsze niż codzienne wcinanie kanapek, ale nie dajmy się zwariować. Oczywiście jak ktoś ma ochotę wydać majątek na pojemniki dla całej rodziny i gadżety do ozdabiania to proszę bardzo, bo przecież kto bogatemu zabroni? Pozostaje jeszcze kwestia nazewnictwa. Czy drugie śniadanie lub obiad brzmi aż tak strasznie, że musimy jeść lunche, brunche i inne sruncze? Czy pojemnik z przegrodami nie może takowym pozostać? Musi być bento, które w oryginale odnosiło się do sushi lub lunch boxem? Co o tym wszystkim sądzicie?


To teraz sałatka :)

Potrzebujemy:
kilka liści sałaty
pomidor ( u mnie malinowy)
kilka oliwek
200 g piersi z kurczaka
łyżeczka curry
łyżeczka papryki słodkiej
pół łyżeczki papryki ostrej
3 łyżki oliwy z oliwek
łyżeczka octu balsamicznego

Łyżkę oliwy mieszamy z przyprawami a gotową pastą smarujemy kurczaka. Odstawiamy go na kilka godzin do lodówki i pieczemy 20 min w 200 stopniach.Sałatę kroimy i rwiemy na kawałki. Pomidory kroimy w kostkę, oliwki w plasterki a kurczaka w paseczki. Wszystkie składniki mieszamy i polewamy oliwą i octem. Pojemniczek zamykamy i pracujemy do pracy.

Zając

wtorek, 4 września 2012

Jajecznica na pomidorach - z miłości do jajek...

Kochamy jajka ! 
W każdej postaci ( tylko bez skojarzeń :P ) . 
Ku ich czci nasz blog posiada je w swojej nazwie. Występują również w naszym biesiadnym szlagierze ( a raczej po-biesiadnym ) w wersji z majonezem czyli 
Kukiz i Piersi - Leżę :) 
Dziś jednak chciałabym je przedstawić w raczej dobrze znanym połączeniu - z pomidorami. To smak mojego dzieciństwa... no chyba, ze z niecierpliwości parzyłam sobie język to wtedy o smaku już raczej mowy być nie mogło. Jak wiadomo jajecznica to totalny freestyle, można do niej dodać w wam się żywnie zapragnie. Ja osobiście polecam czosnek, to takie nasze małe odkrycie, które sprawia, że jajecznica smakuje niepowtarzalnie. Z tym czosnkiem to ja ogólnie mam jakiś fetysz, ograniczyłam się trochę dopiero gdy mój facet zapytał ile razy dziennie go jem ... w sumie chociaż wampiry odstraszałam, aczkolwiek dałabym się jakiemuś przystojniakowi ugryźć w szyjkę :P Koniec marzeń, miało być o jajecznicy, no to jedziemy.

Skład ( jak jesteście pojemni jak ja to na 1 osobę ):

1 łyżeczka masła
2 nie duże pomidory
3 jajka
sól do smaku

Przygotowanie:

Pomidory nacinamy u nasady na krzyż i sparzamy wrzątkiem. Następnie hartujemy pod zimną wodą i zdejmujemy skórkę. Kroimy w niewielkie kawałki. Na patelni rozpuszczamy masło i wrzucamy pomidory. Dusimy kilka minut aż się rozciapciają ( ja preferuję gdy zostają jeszcze małe kawałeczki ). Następnie wbijamy jajka i solimy na oko ( wiem, ze na oko chłop w szpitalu umarł, ale solenie jest sprawą wysoce indywidualną ). Czekamy, aż nieco się zetną i mieszamy. Jak macie smykałkę to najpierw wymieszajcie białka, a pod koniec żółtka. Wtedy żółtko zetnie się tylko delikatnie i jajecznica będzie bardziej kremowa.

Gwarantuję, że zasmakuje nawet małym niejadkom :D

Kaczka

poniedziałek, 3 września 2012

Sałatka z brokułem, czyli nie samą kiełbasą człowiek żyje

Kaczka pisała co oprócz kiełbasy grillujemy, a ja pokażę czym można mięsko z grilla zagryźć. Nie żebym miała coś przeciwko ketchupowi czy musztardzie, ale jak się bawić to się bawić - drzwi wyj.... nowe wstawić! My w ogóle lubimy imprezy "na bogato", szczególnie jeśli w grę wchodzą %, to trzeba mieć dobrą zagryzkę. Jeśli wypije się za dużo to wszelkie witaminy i minerały są baaardzo potrzebne, żeby przeżyć jakoś  następny dzień. Nasz zielony przyjaciel z gatunku kapusiowatych zawiera sporo witaminy C, a także  A, B, PP. Znajdzie się też magnez, fosfor i żelazo.


Skład:
1 brokuł
3 jajka ugotowane na twardo
4 pomidory (mogą być różnokolorowe)
szczypiorek
sos:
3 łyżki jogurtu naturalnego
1 łyżka majonezu
3 ząbki czosnku
sół, pieprz

Przygotowanie:
Brokuła wkładamy do osolonego wrzątku i gotujemy 7 min. W tym miejscu mam ogromną prośbę. Ratujmy brokuła!!! Nie gotujmy go po 15,20,30 min aż się zrobi z niego miękka ciapa. 7 min w zupełności wystarczy, czasem pewnie nawet 5, a 10 min to już absolutne maksimum. Brokuł po ugotowaniu ma zachować swój kształt i nie rozpadać się przy nabieraniu widelcem. Przepraszam za tą dygresję, ale musiałam - po prostu musiałam to wykrzyczeć z siebie bo już nie raz widziałam BROKUŁOWĄ MASAKRĘ.
Wracając do tematu, to po ugotowaniu brokuła rozdzielamy go na różyczki, pomidory i jajka kroimy na ósemki. Warzywa układamy w naczyniu, polewamy sosem i posypujemy posiekanym szczypiorkiem.


Zając
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...