Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czekolada. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czekolada. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 1 października 2012

Krem czekoladowo-orzechowy

Coś przy weekendach się z Kaczką opierdzielamy. Chociaż może to lepiej, że chociaż tych 2 dni w tygodniu nie spędzamy przy komputerach płodząc posty, a zajmujemy się pożyteczniejszymi rzeczami. Krem ten robiłam kilka dni temu i jeszcze wszystkiego nie opierdzieliliśmy. Jak Kaczka ruszy dupsko to może nawet jeszcze zdąży resztki ze słoiczka wylizać. Jak przyniesie do tego rogalika to może nawet coś więcej się znajdzie. W tym miejscu chciałam jeszcze powiedzieć, że kocham rogaliki francuskie z czekoladą i najlepsze jakie jadłam są z piekarni Somar w Rawie Mazowieckiej. Wracając do kremu: przepis pożyczony STĄD i podam takie proporcje jak w oryginale. Powiem od razu też, że mnie nie wyszedł taki fenomenalny jak na zdjęciach. Niestety trochę rzadszy - zsiadł się dopiero po wstawieniu na kilka godzin do lodówki. poza tym użyłam miodu i dałam go troszkę mniej, a mimo to krem wyszedł trochę za słodki jak dla mnie.

Składniki na ok. 280 ml:
80 g orzechów laskowych (ok. 2/3 szklanki)
3/4 szklanki mleka skondensowanego słodzonego
90 g gorzkiej czekolady
3 łyżki golden syropu, miodu lub syropu z agawy


Działamy:
Orzechy łuskamy i obieramy z brązowych skórek. Można je podpiec w piekarniku lub podprażyć na patelni (ja wybrałam własnie tą opcję) - wtedy łatwiej się je obiera. W skórkach będą gorzkie. Następnie je miksujemy na płynną masę (mnie się to nie do końca udało). Ja je męczyłam ponad 20 min a nadal było to raczej masło orzechowe niż płyn i poddałam się. Do garneczka wrzucamy czekoladę, mleko i syrop lub miód. Podgrzewamy aż składniki nam się połączą i jeszcze ciepły płyn wlewamy do orzechów. Miksujemy dalej przez ok. 5 min i przelewamy do słoiczków. 
Ja zrobiłam od razu z podwójnej porcji.



sobota, 18 sierpnia 2012

Mega czekoladowe muffinki

Po ostatnim poście z cyklu SCHRUP SUCHARA DO BROWARA autorstwa Zająca, przyszedł czas, aby zadbać o wszystkie Ciasteczkowe Potwory, których jestem dumnym członkiem ( bez skojrzeń :P ). Jak zauważyliście, Zając będzie ojcem przekąsek słonych ( urwie mi kuper za tego ojca hehe ), a ja matką słodyczy - oczywiście od czasu do czasu zamienimy się rolami, aby było bardziej perwersyjnie. Czyli tak jak lubimy. Dziś podzielę się z Wami przepisem na mega czekoladowe muffinki. Podzieliłabym się i muffinką, niestety nic już nie zostało. Od razu powiem, że fajnie jest jak macie blachę do tego typu babeczek. Ja nie mam, więc improwizuję tylko z papilotkami ( czyli papierkami, w których pieką się babeczki ).


Skład ( na 12 - 14 muffinek ):


2 szklanki mąki
2/3 szklanki cukru
2 łyżeczki proszku do pieczenia
1 łyżeczka cukru waniliowego
1 szklanka mleka
1/3 szklanki oleju
2 jajka
4 łyżki kakao
tabliczka mlecznej czekolady

Przygotowanie:

Osobno mieszamy ze sobą suche składniki ( mąkę, cukier, cukier waniliowy, proszek do pieczenia, kakao ) i mokre składniki ( mleko, jajka, olej - delikatnie bez zbędnego ubijania). Do suchych składników wlewamy mokre i mieszamy łyżką do połączenia składników. 12 - 14 papilotek wypełniamy masą do 2/3 wysokości przy pomocy dwóch łyżek. Do każdej z foremek wkładamy po kostce mlecznej czekolady. Muffinki pieczemy ok. 20 - 25 minut w piekarniku nagrzanym do 200 stopni C.

Choć może nie są bardzo urodziwe, to gwarantuję, że smakują wybornie. W dodatku powstają ze składników, które z reguły każdy ma w domu. Choć nie umniejszam wartości gotowych mieszanek np. DrOetker'a czy Delecty to jednak robiąc babeczki samemu, mam pewność, co w nich siedzi.

PS. Gdyby ktoś chciał ofiarować nam blachę do wypieku muffinek to byłybyśmy zobowiązane :D

Kaczka
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...