piątek, 2 listopada 2012

Parówki w folijce czy bez? Post 50!

W dniu założenia naszego bloga pojawiła się ankieta z pytaniem jak podgrzewacie parówki. W folii czy bez?
Była to spontaniczna próba sprawdzenie czy Zając jest dziwakiem bo z każdej paróweczki przed podgrzaniem folijkę ściąga, czy Kaczka która czyni to gdy parówa jest już ciepła. Ankieta niestety się zepsuła tak, że super informatyk Zając jej naprawić nie umiał, więc podsumowanie będzie "mniej więcej".
Zimne parówki, bez folijki, sfotografowane przez Zająca
Zdecydowanym, niekwestionowanym zwycięzcą został Zając! Większość naszych czytelników (ok. 70%) podgrzewa parówki bez folii. Nie bardzo wiem w sumie dlaczego tak robimy, ale Kaczka wie dlaczego tak robić nie powinniśmy i Wam niżej o tym napisze.

No to teraz ja czyli Kaczka :) Przede wszystkim czytając te kilka zdań wyżej nieźle się uśmiałam szczególnie ze słów "super informatyk Zając" :D
Przejdę jednak do parówek. Poświęciłam się i wykonałam eksperyment. Nie jest on bardzo widoczny ponieważ strzeliłam burżuja i kupiłam "lepściejsze" parówki. Lepszy efekt byłby ze zwykłasów, ale jak już pisałam nie lubię wyrzucać jedzenia, a w takiej formie z pewnością bym ich nie zjadła :P

Dlaczego parówki lepiej grzać w folii ?
Przede wszystkim parówek absolutnie nie trzeba gotować. Ja często zalewam gorącą wodą z czajnika, czekam kilka minut i gotowe. To typowy produkt tylko do podgrzania. Moczenie ich w wodzie bez folii, szczególnie wraz z podgrzewaniem powoduje, że parówki nachodzą wodą. Robią się grubsze, puchate i według mnie smakują zwyczajnie gorzej. Stąd wiele osób parówki preferuje jedynie na zimno, gdyż na ciepło ich smak zaczyna przypominać to z czego zostały zrobione, a nie to czym zostały doprawione :D
Wielu producentów umieszcza również na opakowaniu adnotację, że parówki należy podgrzewać w osłonkach. Zróbcie sobie test - jedną parówkę wrzućcie do wody w osłonce, drugą bez. Efekt widoczny gołym okiem !
Pamiętać jednak trzeba o tym, ze parówkę w osłonce wyjętą z wody należy natychmiast z niej oskubać, bądź na sekundę włożyć pod strumień zimnej wody i dopiero rozpocząć ściąganie. W innym przypadku osłonka przyklei się do parówki tak mocno, że jedynym słusznym sposobem okaże się rzucie flaka w celu wydobycia resztek smaku :D
Prawdą jednak jest, że o gustach się nie dyskutuje i ciężko zmienić przyzwyczajenia. Dlatego w myśl idei "róbta co chceta" - " parówki grzejta jak lubita" będzie chyba stosowaną konkluzją dla naszej mini - ankiety :)

Pozdrawiamy serdecznie wszystkich parówkożerców :)
Kaczka i Zając

4 komentarze:

  1. Jak do tej pory należałem do grupy ludzi, którzy a uporem maniaka ściągali każdą folijkę z każdej parówki. Jednak po przeczytaniu powyższego wykładu stwierdzam iż przedstawione argumenty są jak najbardziej zasadne i chyba przestawię się na grzanie parówki w folijce.
    Dziękuję za uwagę ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hihihi, nikomu uwagi zwracać nie chciałyśmy :) To takie nasze luźne, parówkowe teorie :)

      Usuń
  2. też zaczołem gotować z folijką i są wyraźnie lepsze

    OdpowiedzUsuń
  3. W artykule nie wzięliście pod uwagę, że w czasie podgrzewania folii parówki może dochodzić do uwalniania się jakichś szkodliwych substancji, bo jednak plastik poddany wysokiej temperaturze na bank coś w tej paróweczce zostawi ;) Sprawdzę jeszcze dokładnie, ale to mi przyszło na myśl. Ps. dzięki za radę z opłukaniem parówki zimną wodą! ;)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...