czwartek, 8 listopada 2012

Grzaniec czyli grzane piwo z miodem i imbirem %

Dziś moja kolej - Kaczka melduje się na stanowisku. Parę dni to Zając raczył Was swoją kuchnią bo ja najpierw miałam jesiennego doła, a potem gwiazdorzyłam - w sensie, że robiłam za modelkę w sesji zdjęciowej :D Jak to miło czasami zobaczyć swoją gębę w całkiem znośnym wydaniu, ale nie o tym będzie mowa, w końcu to z jedzeniem niewiele ma wspólnego. Dół za to całkiem sporo. Doła jak prawie wszyscy dobrze wiemy trzeba zalać. Ale czym tu zalać w chłodny, jesienny i w dodatku samotny wieczór, żeby nie pomyśleli, że człowiek popada w alkoholizm. Wrodzona oszczędność wskazywała na piwo, jednak język smakosza chciał czegoś więcej. Do Dziennika Bridget Jones ( mojego podstawowego antydepresanta ) i michy popcornu uważyłam sobie grzane piwo ! Pyyycha, tylko trzeba uważać i nie być zachłannym bo łatwo sparzyć sobie języczek. Pomna takiego obrotu spraw, tym razem zachowałam wszelką ostrożność. Cóż więcej powiedzieć ? Spało mi się świetnie i dół został zalany :D Mogę śmiało polecać :)


Skład:

1 piwo ( nie będę wymieniać marek, najlepiej jasne i dość mocne )
czubek łyżeczki cynamonu ( przykład na zdjęciu )
czubek łyżeczki imbiru
pół łyżeczki cukru waniliowego
3-4 goździki
1 duża, hojna  łyżka miodu
1 łyżeczka cukru
ewentualnie odrobina soku malinowego - ja jednak pominęłam tę pozycję

Przygotowanie:

Piwo delikatnie wlewamy do garnka, tak, aby nie utworzyła się piana. Podłączamy gaz, płytę czy rozpalamy ognisko, kto czym dysponuje :D Dodajemy cynamon, imbir, goździki, cukier waniliowy, cukier oraz miód. Całość podgrzewamy. Napój ma być dobrze ciepły jednak w żadnym wypadku nie może się zagotować - straci wtedy wszystkie swoje właściwości. Gotowego grzańca przelewamy do kufla, bądź wysokiej szklanki ( ja w swoim studenckim mieszaniu wygrzebałam tylko to drugie ) dla wygody możemy dodać słomkę.
Odpalamy ulubiony film, drinkujemy i cieszymy się, tym, że na dworze hula wiatr i leje deszcz, a my delektujemy się rozgrzewającą, procentową i aromatyczną mieszaniną :)

Teraz się już z Wami żegnam ponieważ wybywam razem z Zającem na przedpremierowy pokaz filmu Atlas Chmur.

Miłego wieczoru !
Kaczka

1 komentarz:

  1. Tak się zdarzyło, że w domu mam piwo tak podłe, że pomimo jesieni a nie zimy wymaga ulepszeń ;) Grzaniec zrobiłam wg Twojego przepisu, nie mógł wyjść złe - jest przepyszny :) Dodałam jeszcze łyżkę rodzynek i orzechów włoskich, też fajny bajer :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...